Zima znów zachęca do morsowania. Coraz więcej osób wchodzi do lodowatej wody w imię zdrowia i hartowania organizmu. Czy to rzeczywiście dobry pomysł dla serca, a jeśli tak, to dla kogo?
O morsowaniu z perspektywy kardiologa opowiada lek. med. Piotr Cholewa z GVM Carint Centrum Kardiologii w Oświęcimiu.
Zimna woda, mocne bodźce i… serce
Morsowanie oznacza krótkie zanurzenie w bardzo zimnej wodzie. To silny bodziec dla całego organizmu, także dla układu sercowo naczyniowego.
Jak mówi lekarz:
„Pogoda sprzyja aktywności zwanej morsowaniem, czyli kąpielom w zimnej wodzie. Jest to coraz popularniejsza i coraz częstsza aktywność, która może pomóc nam zachować dobre zdrowie, wzmocnić naszą odporność”.
Trzeba jednak pamiętać, że nagłe zanurzenie w zimnej wodzie to dla serca duży stres. Naczynia gwałtownie się zwężają, ciśnienie może wzrosnąć, przyspiesza tętno. Dlatego nie każdy powinien traktować morsowanie jak zwykły spacer.
Kto może morsować
U osób zdrowych morsowanie, po stopniowym wdrożeniu i przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa, zazwyczaj nie stanowi problemu.
„Generalnie rzecz biorąc, zdrowe osoby nie mają przeciwwskazań do takiej aktywności” wyjaśnia lek. med. Piotr Cholewa.
Inaczej wygląda sytuacja u pacjentów z chorobami układu krążenia, szczególnie z nadciśnieniem tętniczym, chorobą wieńcową, przebytym zawałem, zaburzeniami rytmu czy niewydolnością serca.
„Osoby z chorobami układu sercowo naczyniowego wymagają zasięgnięcia opieki specjalisty. Osoby, które mają nadciśnienie, które mają inne problemy kardiologiczne, w okresie tak zwanego dobrostanu, czyli kiedy choroby są dobrze kontrolowane, mogą podjąć próbę takiej aktywności” podkreśla kardiolog.
To oznacza w praktyce, że jeśli masz rozpoznane choroby serca albo nadciśnienie, najpierw porozmawiaj z kardiologiem, a dopiero potem myśl o wejściu do zimnej wody.
Zasady bezpiecznego morsowania
Nawet u osób zdrowych warto trzymać się kilku prostych, rozsądnych zasad. Kardiolodzy najczęściej przypominają o tym, że:
– nie wchodzimy do wody po alkoholu
– nie morsujemy przy infekcji, gorączce, złym samopoczuciu
– wchodzimy stopniowo, krótko przebywamy w wodzie
– lepiej morsować w grupie, a nie samotnie
– po wyjściu szybko się wycieramy, przebieramy i rozgrzewamy.
Lekarz dodaje też ważną rzecz, która dotyczy każdej aktywności, nie tylko kąpieli w przerębli.
„Zawsze trzeba pamiętać o tym, żeby nie robić niczego na siłę, żeby się wsłuchać we własny organizm i jeżeli coś dolega, coś niepokoi, proszę po prostu pytać”.
Jeżeli podczas morsowania pojawia się ból w klatce piersiowej, duszność, kołatania serca, osłabienie, zawroty głowy czy mroczki przed oczami, to nie jest hartowanie, tylko sygnał alarmowy. Taka sytuacja wymaga przerwania aktywności i pilnej konsultacji medycznej.
Nie moda, tylko rozsądek
Morsowanie stało się modne, ale moda nie może być ważniejsza niż bezpieczeństwo serca. U części osób to może być ciekawy dodatek do zdrowego stylu życia, u innych lepszym wyborem będą spacery, nordic walking czy regularna, umiarkowana aktywność.
Jeśli masz choroby serca, nadciśnienie tętnicze, cukrzycę albo inne poważne schorzenia, o każdej „ekstremalnej” formie ruchu zawsze porozmawiaj z lekarzem prowadzącym. To on najlepiej oceni ryzyko w Twojej sytuacji.
Na koniec ważne zastrzeżenie
Ten tekst ma charakter edukacyjny, nie zastępuje porady lekarskiej ani indywidualnej konsultacji kardiologicznej. Jeśli zastanawiasz się, czy morsowanie jest bezpieczne dla Ciebie, skonsultuj się z lekarzem.

